JB: nie znam się na tym, ale mam swoje zdanie.

Wszystkie te doświadczenia zostały nagle łatwym gestem postawione pod znakiem zapytania przez kolesia, który twierdzi „nie znam się na tym, ale mam swoje zdanie”. Zaproponowałam Banasiakowi, żeby mnie przeprosił za to, co bezczelnie insynuował. Napisałam też, że w świetle polskiego prawa mój tekst nie łamie przepisów kodeksu karnego, natomiast jeśli Banasiak opublikuje swój tekst, będzie to zniesławienie. Ewa Majewska, Jak działa cenzura w Obiegu? Po męsku i bez pardonu

Etykiety

Na marginesie

Obserwatorzy.